«

»

Lut 01

Katar

Kkatariedy przyszłam ze szpitala do domu – z młodszym dzieckiem – moja trzyletnia córeczka miała kaszel. Następnego dnia – doszła wysoka gorączka i okazało się – że są zmiany w oskrzelach. Zapalenie… Wyobrażacie sobie, jak bardzo bałam się o kilkudniowego brzdąca? Latałam od łóżeczka do łóżka, jedno chciało pić mleko z piersi, drugie majaczyło z 40st C gorączki… noc z głowy to mało powiedziane, byłam wykończona – zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Ładnie się zaczęło – pomyślałam…

Po dwóch dniach było już lepiej – ale ilość infekcji, jakie przynosił mój przedszkolak  do domu – była olbrzymia… Przez miesiąc przetrzymaliśmy ją w domu, żeby trochę się wzmocniła  – ale ona w domu już się nudziła, więc wróciliśmy do normalnego trybu. Jednak – każdy najmniejszy katar powodował u mnie ból głowy.. oczywiście mówię o katarze u maluchów… z katarku robi się kaszel – z kaszlu oskrzela – i tak w kółko…

Taka to różnica – kiedy dziecko rodzi się w lato – nie ma takiego problemu, jak przychodzi zima – to jest już półroczny szkrab, któremu można już coś podać z lekarstw w razie czego. Jak maluszek rodzi się w zimę – problemem stają się nieszczelne okna czy za mało ocieplony dach. My musieliśmy uszczelnić trochę dom – skorzystaliśmy z pianki PIR – kupiliśmy ją dość tanio tu. Zdecydowanie było cieplej, ale i tak bałam się najmniejszego katarku…